wtorek, 18 czerwca 2013
Konkurs dla bystrzaków
Powyżej ja z moją ukochaną Majeczką:)
A teraz konkurs dla naaaaprawdę spostrzegawczych: wskaż między nami podobieństwa:)
czwartek, 13 czerwca 2013
Pożegnania nadszedł czas....
Wczoraj w moim ukochanym przedszkolu odbyło się oficjalne zakończenie roku. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy ... A te trzy lata minęły w oka mgnieniu!
Będę tęsknić za moimi paniami: Agnieszką i Kasią, dzieciakami z grupy, zabawkami, pięknym placem zabaw, przepysznymi obiadkami - kluski leniwe i barszcz ukraiński!!! - dosłownie za wszystkim co kojarzy mi się z przedszkolem.
A to ja trzy lata temu:)
Oczywiście nie zabrakło występów, także tych niespodziewanych. W tajemnicy przed paniami nauczyliśmy się wierszyka i zaśpiewaliśmy piosenkę - pierwszą piosenkę, której panie nauczyły nas w maluchach. Niejedna łza pojawiła sie na twarzy zarówno pań jak i rodziców ....
Potem były kwiaty, prezenty i dyplomy:
A na koniec pałaszowanie pysznych ciast, owoców, galaretek i wspólne wyjście na lody:)
Będę tęsknić za moimi paniami: Agnieszką i Kasią, dzieciakami z grupy, zabawkami, pięknym placem zabaw, przepysznymi obiadkami - kluski leniwe i barszcz ukraiński!!! - dosłownie za wszystkim co kojarzy mi się z przedszkolem.
A to ja trzy lata temu:)
![]() |
| W oczekiwaniu na nieznane - pierwszy dzień w przedszkolu:) |
Potem były kwiaty, prezenty i dyplomy:
| Moje dyplomy:) |
poniedziałek, 27 maja 2013
wtorek, 2 kwietnia 2013
Śnieżna Wielkanoc
W tym roku zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale Nas wszystkich!!!
Tak długiej zimy w swoim życiu sobie nie przypominam, a rodzice mówią, że śnieg, ba całe góry sniegu w Wielkanoc to istny ewenement:)
Nie było wyjścia, trzeba było przerobić wielnanocne zwyczaje i dostosowac je do panującej aury.
Zamiast śmigusa - dyngusa ulepiliśmy sobie bałwana, a prima - aprilis zrobiła sobie z Nas aura:)
Patrząc na prognozy pogody w tym roku będzie mi dane od razu po zimie cieszyć sie latem, bo ... ale na razie cicho sza :)
Tak długiej zimy w swoim życiu sobie nie przypominam, a rodzice mówią, że śnieg, ba całe góry sniegu w Wielkanoc to istny ewenement:)
Nie było wyjścia, trzeba było przerobić wielnanocne zwyczaje i dostosowac je do panującej aury.
Zamiast śmigusa - dyngusa ulepiliśmy sobie bałwana, a prima - aprilis zrobiła sobie z Nas aura:)
| Tradycyjny Wielkanocny Bałwanek:) |
| Fifka:) |
| Świąteczny spacerek |
Patrząc na prognozy pogody w tym roku będzie mi dane od razu po zimie cieszyć sie latem, bo ... ale na razie cicho sza :)
Etykiety:
Dzień jak codzień
Lokalizacja:
Białobrzegi, Polska
czwartek, 14 marca 2013
Val di Fiemme
Już wszyscy mieli nadzieję na piękną wiosnę a tu spadł śnieg.
Zapomniałam Wam napisać o moim wyjaździe narciarskim więc - póki biało za oknem - nadrabiam zaległości.
Tydzień spędzony w cudownym Val di Fiemme był wspaniały!!!
Najeździłam się na nartach, że ho ho!
Codziennie miałam zajęcia narciarskie - rano od 9.30 do 13 i po obiedzie od 14 do 16.
Przez pierwsze dwa dni był spory mróz i trochę mgły więc nie było za fajnie - moje rączki w porównaniu do rączek dwukomorowców jednak dużo szybciej marzną....
Kupiłyśmy z mamą specjalne wkładki i super ciepłe rękawice i było dużo lepiej.
A od trzeciego dnia temperatura była już wyższa i wkońcu zaświeciło słonko i zaczęła się jazda na maxa!
Jeżdzę już naprawdę dobrze, nie straszne mi górki i nawet spróbowałam swoich sił na border crossie.
Ostatniego dnia rodzice zabrali mnie po południu na tzw. family day i jeździłam z nimi. I wcale im zbytnio nie ustępowałam, a jeździ się z nimi zupelnie inaczej niż z instruktorem bo to przecież "parapeciarze":)
Przez te dni przejechałam łącznie - wiem to na pewno, bo w Dolomitach są specjalne skipasy, które rejestrują i czas i długość zjazdów - no kto zgadnie? Łacznie przejechałam 70 (słownie: siedemdziesiąt) kilometrów tras, w tym ostaniego dnia aż 18 kilometrów!!! strasznie jestem z siebie dumna! Co prawda nie jest to jeszcze tyle co rodzice, bo oni przejechali po prawie 200 km, ale ja miałam też na początku dnia zawsze pół godzinną rozgrzewkę no i czasami trzeba było czekać na młodsze dzieci, które tak szybko jak ja nie jeździły:)
Co ważne nigdy nie byłam bardzo zmęczona, jedynie czasami pobolewały mnie nóżki, bo wiadomo buty narciarskie do super wygodnych nie należą!
A to kilka fotek:
| Narciarka |
| Czas na obiad! |
| W gondolce |
| Brygada RR :) |
A wieczorami razem z innymi uczestnikami wyprawy "przejmowaliśmy" hotel w posiadanie - wściekaliśmy się na całego i wygłupialiśmy ile wlezie.
Po powrocie do domu pierwsze wypowiedziane przeze mnie zdanie brzmiało: "To co kiedy jedziemy znowu na narty?":)
Etykiety:
Nowe umiejętności
Lokalizacja:
Pampeago Trydent, Włochy
piątek, 8 lutego 2013
Zima cd.
A zima dalej trwa w najlepsze. Wczoraj napadało tyle śniegu, że hej! Jest ślicznie!
Jednak najpiękniejsza zima jest oczywiście w górach.
Teraz trochę się Wam pochwalę.
W tym roku juz "zaliczyłam" zimowy pobyt w górach.
Wybrałam się z Tatą na kilka dni, żeby przypomnieć sobie jak się jeździ na nartach.
Było świetnie, chociaż dał mi w kość spory mróz. Często więc robiłam sobie przerwy.
Nie przeszkodziło mi to jednak wzięcia udziału w prawdziwych zawodach i zdobycia medalu.
Strasznie się cieszę!
Te kilka dni na stoku było jednak tylko przygotowaniem przed prawdziwym wyzwaniem. Jutro rano wybieram się z z rodzicami na tydzień do przepięknego Val di Fiemme.
I ja i rodzice pod okiem doświadczonych instruktorów bedziemy mieć specjalne szkolenia: ja narciarskie, rodzice oczywiście snowboardowe.
A wieczorem przewidziano także cała masę atrakcji, w tym zajęcia taneczne:)
Może Tata się na nie skusi i w końcu nauczy tańczyć!
Mam nadzieję dobrze się bawić!
Życzcie mi połamamnia kijków!!!
Jednak najpiękniejsza zima jest oczywiście w górach.
Teraz trochę się Wam pochwalę.
W tym roku juz "zaliczyłam" zimowy pobyt w górach.
Wybrałam się z Tatą na kilka dni, żeby przypomnieć sobie jak się jeździ na nartach.
Było świetnie, chociaż dał mi w kość spory mróz. Często więc robiłam sobie przerwy.
Nie przeszkodziło mi to jednak wzięcia udziału w prawdziwych zawodach i zdobycia medalu.
Strasznie się cieszę!
Te kilka dni na stoku było jednak tylko przygotowaniem przed prawdziwym wyzwaniem. Jutro rano wybieram się z z rodzicami na tydzień do przepięknego Val di Fiemme.
I ja i rodzice pod okiem doświadczonych instruktorów bedziemy mieć specjalne szkolenia: ja narciarskie, rodzice oczywiście snowboardowe.
A wieczorem przewidziano także cała masę atrakcji, w tym zajęcia taneczne:)
Może Tata się na nie skusi i w końcu nauczy tańczyć!
Mam nadzieję dobrze się bawić!
Życzcie mi połamamnia kijków!!!
wtorek, 5 lutego 2013
Wielkie żarcie
Jak już wspominałam wcześniej moją nową "miłością" jest gotowanie.
Co prawda głównie ograniczam się w tej materii do oglądania programów kulinarnych:) albo gotowania "na niby", ale czasami pomagam też mamie w prawdziwej kuchni.
Podaje jej z szafek różne potrzebne rzeczy, coś tam mieszam, nakładam do foremek i oczywiście dekoruje.
Najbardziej lubię robić słodkości, bo wiadomo, że potem można je zjeść!!!
Poniżej kilka fotek z wczorajszego wypieku babeczek.
Nie dość, że pięknie wyglądały, to jakie były pyszne.... mniam mniam ....
Co prawda głównie ograniczam się w tej materii do oglądania programów kulinarnych:) albo gotowania "na niby", ale czasami pomagam też mamie w prawdziwej kuchni.
Podaje jej z szafek różne potrzebne rzeczy, coś tam mieszam, nakładam do foremek i oczywiście dekoruje.
Najbardziej lubię robić słodkości, bo wiadomo, że potem można je zjeść!!!
Poniżej kilka fotek z wczorajszego wypieku babeczek.
piątek, 1 lutego 2013
czwartek, 31 stycznia 2013
Kulig
Ponieważ zima w pełni - no prawie, bo w Warszawie mamy właśnie ohydną odwilż:( ale przynajmniej kalendarzowo w pełni - warto wykorzysać czas na korzystanie z jej uroków. Oczywiście jazda na sankach, robienie aniołków na śniegu, lepienie bałwana, rzucanie się snieżkami ....
Super sprawą są kuligi, w tym roku mam juz "zaliczone" dwa: jeden w Białobrzegach, a drugi odbyłam w miniony wekeend z moją przedszkolną "paczką"; wielkie ukłony dla Hani Czarnej i jej rodziców za organizację! Było naprawdę ekstra!
Jechałam z mamą na tzw. ostatnich sankach, co jak pewnie wiecie nie jest łatwą sztuką! I tylko raz zsunęłyśmy się z sanek, ale tylko dlatego, że tata Hani ruszył szybko, a my sie zgapiłyśmy:)
Nic nam się oczywiście nie stało i było kupa śmiechu:)
A to nasz cały kulig, tym razem mama siedzi z Leonem na pierwszysch sankach, a ja z Tatą na ostatnich.
Nie zabrakło też super zabaw na śniegu:
A na koniec zziębnięci skorzystaliśmy z zaproszenia mamy Hani i zajadaliśmy ze smakiem przepyszny rosołek:
Bardzo naprawdę super!
Martwi mnie tylko, że po wakacjach pewnie nie będziemy już wszyscy razem :(
Jedne dzieci wybiorą zerówkę, inne pierwszą klasę, a i rodzice myślą o posłaniu nas do różnych szkół.
Szkoda, że nie możemy zostać w przedszkolu ...
Etykiety:
Przedszkole
Lokalizacja:
Wawer, Warszawa, Polska
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Dzień Babci i Dzień Dziadka
Życzę Wam WSZYSTKIEGO Co NAJLEPSZE!
I oczywiście pociechy z wnuków, a przede wszystkim ślicznych;) wnuczek!!!
pozdrawiam
Hania
niedziela, 20 stycznia 2013
Dwójeczki
no cóż może to nie jest moje najkorzystniejsze zdjęcie, ale przynajmniej od razu wiadomo o co chodzi:)
najpierw wypadły jedynki, a teraz dwójki!
W sumie "pozbyłam" się już czterech mlecznych ząbków. I wygląda na to, że przez dluższy czas będę miała braki w uzębieniu, bo co prawda dwójki się wyrzynają, ale górne jedynki ruszają:)
W przyszłym tygodniu odwiedzę moją ulubioną panią dentystkę - wszystko trzeba posprawdzać, a nowe zęby polakować. Innych czynności nie przewiduje, bo mama mi suszy głowę o ich mycie, więc wszystkie są zdrowe! Ale z wydzielaniem słodyczy to chyba troche przesadza....
wtorek, 8 stycznia 2013
Barszczyk
- "Mamo, a wiesz, że dzisiaj Pola zwymiotowała całą zupę? i w dodatku nie tylko na siebie, ale też na Antka!"
Przestraszona matka pełna obaw i jak najgorszych skojarzeń tym bardziej, że dziecko dopiero co wróciło do przedszkola po 10 dniowej kuracji antybiotykowej dopytuje się z trwogą o szczegóły.
- "Haniu, ale jak to? Coś sie stało? Źle się poczuła?"
- "Nie nic się nie stało. Pola po prostu bardzo lubi buraczkową zupę i za szybko ją zjadła, że aż zwymiotowała. Najgorsze w tym wszystkim jest wiesz co?"
- "No pewnie to, że z Antkiem musieli się przebierać i myć."
- "No to też. Ale tak naprawdę najgorsze jest to, że wraz z zupą Pola zwymiotowała wszystkie czerwone krwinki!!!"
Od mamy: duży plus dla Hani za użycie określenia: "zwymiotowała" ....
Przestraszona matka pełna obaw i jak najgorszych skojarzeń tym bardziej, że dziecko dopiero co wróciło do przedszkola po 10 dniowej kuracji antybiotykowej dopytuje się z trwogą o szczegóły.
- "Haniu, ale jak to? Coś sie stało? Źle się poczuła?"
- "Nie nic się nie stało. Pola po prostu bardzo lubi buraczkową zupę i za szybko ją zjadła, że aż zwymiotowała. Najgorsze w tym wszystkim jest wiesz co?"
- "No pewnie to, że z Antkiem musieli się przebierać i myć."
- "No to też. Ale tak naprawdę najgorsze jest to, że wraz z zupą Pola zwymiotowała wszystkie czerwone krwinki!!!"
Od mamy: duży plus dla Hani za użycie określenia: "zwymiotowała" ....
czwartek, 15 listopada 2012
MasterChef
Wczoraj zrobiłam dla mamy imprezkę. Ale nie taką na której się tylko bawi, ale taką z jedzeniem. Oczywiście wszystko było na niby, bo mama nie pozwala mi samej panoszyć się po kuchni. Czasami tylko pomagam jej w gotowaniu - np. rozbijam jajka, wsypuje mąkę, coś mieszam.
Na pierwsze danie przygotowałam jej hot dogi z ketchupem - mówiła, że były pyszne!
Potem zaserwowałam jej sałatkę - chcecie to mogę Wam podać przepis:
1. sałata
2. pomarańcza
3. ogórek
4. i nie pamietam coś tam jeszcze było
Do picia podałam jej wodę, bo jest najzdrowsza.
Niestety zapomniałam o deserze:( ale to nic zrobię go następnym razem!
Na pierwsze danie przygotowałam jej hot dogi z ketchupem - mówiła, że były pyszne!
Potem zaserwowałam jej sałatkę - chcecie to mogę Wam podać przepis:
1. sałata
2. pomarańcza
3. ogórek
4. i nie pamietam coś tam jeszcze było
Do picia podałam jej wodę, bo jest najzdrowsza.
Niestety zapomniałam o deserze:( ale to nic zrobię go następnym razem!
piątek, 12 października 2012
Rower
Rower. Kto umie już na nim jeździć twierdzi, że to żadna sztuka.
Właśnie, wystarczy się nauczyć jeździć!
Z pozoru wydaje sie to takie łatwe. Wsiadasz, kręcisz pedałami i jedziesz.
Jak jest w praktyce pewnie sami dobrze wiecie.
Naukę jazdy na rowerze rozpoczęłam już jakis czas temu. Początkowo jeździłam, a raczej byłam pchana:), na rowerku trzykołowym. Potem przyszedł czas na "normalny" rower tyle, że z bocznymi kółkami, aż ... przyszła kryska na Matyska:)
Jeżdżę juz na rowerze posiadającym tylko dwa, powtarzam: DWA koła!
I nie przypłaciłam tego złamaną nogą tudzież ręką, wybitym zębem, no może trochę zszarpanymi nerwami Taty:)
Idzie mi ... nieźle. Są momenty kiedy sama bez asekuracji jestem w stanie przejechać dłuższy odcinek, ale są też momenty kiedy się trochę lenię albo coś innego zaprząta mi głowę i wtedy potrzebuje pomocy - ktoś musi mnie złapać z tyłu na drążek.
Ścieżki rowerowe drżyjcie! Nadchodzę!
Właśnie, wystarczy się nauczyć jeździć!
Z pozoru wydaje sie to takie łatwe. Wsiadasz, kręcisz pedałami i jedziesz.
Jak jest w praktyce pewnie sami dobrze wiecie.
Naukę jazdy na rowerze rozpoczęłam już jakis czas temu. Początkowo jeździłam, a raczej byłam pchana:), na rowerku trzykołowym. Potem przyszedł czas na "normalny" rower tyle, że z bocznymi kółkami, aż ... przyszła kryska na Matyska:)
Jeżdżę juz na rowerze posiadającym tylko dwa, powtarzam: DWA koła!
I nie przypłaciłam tego złamaną nogą tudzież ręką, wybitym zębem, no może trochę zszarpanymi nerwami Taty:)
Idzie mi ... nieźle. Są momenty kiedy sama bez asekuracji jestem w stanie przejechać dłuższy odcinek, ale są też momenty kiedy się trochę lenię albo coś innego zaprząta mi głowę i wtedy potrzebuje pomocy - ktoś musi mnie złapać z tyłu na drążek.
Ścieżki rowerowe drżyjcie! Nadchodzę!
piątek, 5 października 2012
Kto czyta książki, żyje podwójnie
Kocham książki. Codzinnie przed zaśnięciem rodzice obowiązkowo muszą mi coś przeczytać - gdy byłam młodsza były to krótkie bajeczki, wierszyki - teraz wieczorne czytanie trwa i trwa. Sama też próbuje czytać - narazie tylko tytuły, ale przeciez resztę można sobie samemu wymyslić:)
Moimi ulubionymi książeczkami są:
1. Niekwestionowany lider klasyfikacji czyli "Przygody Koziołka Matołka"
2. Srebrny medal zdobywa seria książeczek o Basi
3. A na ostatnim stopniu podium - no nie wiem tyle jest pięknych książek - może przygody Martynki, może Mama Mu, a może Findus....
Tak czy inaczej bardzo lubię czytać!
Ponieważ książki w domu znam już prawie na pamięć - na czele z Koziołkiem Matołkiem:) - postanowiłam zapisać się do biblioteki, prawdziwej biblioteki, w której jest mnóstwo książek. Mam nadzieję je kiedyś wszystkie przeczytać.
Na swoim koncie bibliotecznym mam już trzy wypożyczone książki.
Od teraz jestem Czytelnikiem przez duże "C"!
Moimi ulubionymi książeczkami są:
1. Niekwestionowany lider klasyfikacji czyli "Przygody Koziołka Matołka"
2. Srebrny medal zdobywa seria książeczek o Basi
3. A na ostatnim stopniu podium - no nie wiem tyle jest pięknych książek - może przygody Martynki, może Mama Mu, a może Findus....
Tak czy inaczej bardzo lubię czytać!
Ponieważ książki w domu znam już prawie na pamięć - na czele z Koziołkiem Matołkiem:) - postanowiłam zapisać się do biblioteki, prawdziwej biblioteki, w której jest mnóstwo książek. Mam nadzieję je kiedyś wszystkie przeczytać.
Od teraz jestem Czytelnikiem przez duże "C"!
czwartek, 20 września 2012
Rzepka
- "Mamo znasz może wierszyk o rzepce?"
- "Oczywiście, że znam! Na straganie, w dzień targowy..."
- Nie, nie ten! taki gdzie jest dużo osób i ciągną."
- "A o ten Ci chodzi! Pewnie, że go znam! A dlaczego pytasz? Coś było w przedszkolu?"
-"Tak będziemy robić przedstawienie i każde dziecko będzie kimś innym, a potem je Wam pokażemy."
-"Czy to będzie może niespodzianka?"
- "Tak mamo niespodzianka! To co przeczytasz mi ten wierszyk?"
- "Oczywiście, że znam! Na straganie, w dzień targowy..."
- Nie, nie ten! taki gdzie jest dużo osób i ciągną."
- "A o ten Ci chodzi! Pewnie, że go znam! A dlaczego pytasz? Coś było w przedszkolu?"
-"Tak będziemy robić przedstawienie i każde dziecko będzie kimś innym, a potem je Wam pokażemy."
-"Czy to będzie może niespodzianka?"
- "Tak mamo niespodzianka! To co przeczytasz mi ten wierszyk?"
sobota, 15 września 2012
Ecco Walkathon 2012
Muszę się Wam pochwalić: dzisiaj dzielnie przemaszerowalam całe 6 km!!! I wcale nie marudzilam!
I to nie za darmo - "wychodzone" podczas spaceru pieniążki przekazałam na zakup nowoczesnego ultrasonografu dla Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych ICZMP w Łodzi.
poniedziałek, 10 września 2012
Kraków - kontrola
Są rzeczy ważne i ważniejsze, a do tych naj naj najważniejszych niewątpliwie zalicza się tzw. sprawdzenie stanu mojego serducha u doktora Kordona w Krakowie.
Nie rozpisując się, bo wiadomo jak to wygląda, wypunktuje najważniejsze dane:
1. ekg - super
2. waga - 21,7 kg, wzrost - 117 cm, saturacja - 99%, tętno - 79
3. badania krwi - rewelacja
4. echo - funkcja dobra, niedomykalności - są, ale nie zwiększają się - dzięki Bogu!, przewężenie aorty nieistotne, zespolenia drożne.
Procedujemy jak dotychczas przy zwiększonych dawkach leków, bo urosłam i to bardzo;) I teraz będę brała acesan 1 dziennie 50 mg i enarenal 2 razy dziennie 1,25 mg.
Byłam grzeczna, nawet przy pobieraniu krwi, ale cóż się dziwić w końcu jestem już starszakiem!
W nagrodę dostałam od doktora Kordona cała masę prezentów - dziękuje bardzo raz jeszcze!
Korzystając z pieknej wrześniowej aury zdecydowaliśmy sie zostać na dłużej w Krakowie, żebym mogła zobaczyć moje rodzinne miasto nie tylko z perspektywy szpitala w Prokocimiu:) i oczywiście spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi!
Póki co żegnaj Krakowie - następna kontrola za rok!
Nie rozpisując się, bo wiadomo jak to wygląda, wypunktuje najważniejsze dane:
1. ekg - super
2. waga - 21,7 kg, wzrost - 117 cm, saturacja - 99%, tętno - 79
3. badania krwi - rewelacja
4. echo - funkcja dobra, niedomykalności - są, ale nie zwiększają się - dzięki Bogu!, przewężenie aorty nieistotne, zespolenia drożne.
Procedujemy jak dotychczas przy zwiększonych dawkach leków, bo urosłam i to bardzo;) I teraz będę brała acesan 1 dziennie 50 mg i enarenal 2 razy dziennie 1,25 mg.
Byłam grzeczna, nawet przy pobieraniu krwi, ale cóż się dziwić w końcu jestem już starszakiem!
W nagrodę dostałam od doktora Kordona cała masę prezentów - dziękuje bardzo raz jeszcze!
Korzystając z pieknej wrześniowej aury zdecydowaliśmy sie zostać na dłużej w Krakowie, żebym mogła zobaczyć moje rodzinne miasto nie tylko z perspektywy szpitala w Prokocimiu:) i oczywiście spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi!
Póki co żegnaj Krakowie - następna kontrola za rok!
Etykiety:
Sercowe i nie tylko problemy zdrowotne
Lokalizacja:
Kraków, Polska
poniedziałek, 11 czerwca 2012
poniedziałek, 21 maja 2012
Plajta
Wróżka zębuszka chyba niedługo zbankrutuje - wczoraj wypadła mi druga jedynka!
Szybko wypadają stare zęby, ale równie szybko pojawiają sie nowe - mam już jedną stałą szóstkę, jedynka też jest widoczna, a druga szóstka jest tuż tuż. W zeszłym tygodniu byłam na wizycie u pani stomatolog, która mi te nowe ząbki obejrzała, zalakowała i powiedziała, że ładnie i równiutko rosną;)
Szybko wypadają stare zęby, ale równie szybko pojawiają sie nowe - mam już jedną stałą szóstkę, jedynka też jest widoczna, a druga szóstka jest tuż tuż. W zeszłym tygodniu byłam na wizycie u pani stomatolog, która mi te nowe ząbki obejrzała, zalakowała i powiedziała, że ładnie i równiutko rosną;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




