wtorek, 18 czerwca 2013

Konkurs dla bystrzaków


Powyżej ja z moją ukochaną Majeczką:)
A teraz konkurs dla naaaaprawdę spostrzegawczych: wskaż między nami podobieństwa:)

czwartek, 13 czerwca 2013

Pożegnania nadszedł czas....

Wczoraj w moim ukochanym przedszkolu odbyło się oficjalne zakończenie roku. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy ... A te trzy lata minęły w oka mgnieniu!
Będę tęsknić za moimi paniami: Agnieszką i Kasią, dzieciakami z grupy, zabawkami, pięknym placem zabaw, przepysznymi obiadkami - kluski leniwe i barszcz ukraiński!!! - dosłownie za wszystkim co kojarzy mi się z przedszkolem.
A to ja trzy lata temu:)

W oczekiwaniu na nieznane - pierwszy dzień w przedszkolu:)
Oczywiście nie zabrakło występów, także tych niespodziewanych. W tajemnicy przed paniami nauczyliśmy się wierszyka i zaśpiewaliśmy piosenkę - pierwszą piosenkę, której panie nauczyły nas w maluchach. Niejedna łza pojawiła sie na twarzy zarówno pań jak i rodziców ....
Potem były kwiaty, prezenty i dyplomy:

Moje dyplomy:)
A na koniec pałaszowanie pysznych ciast, owoców, galaretek i wspólne wyjście na lody:)

poniedziałek, 27 maja 2013

wtorek, 2 kwietnia 2013

Śnieżna Wielkanoc

W tym roku zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale Nas wszystkich!!!
Tak długiej zimy w swoim życiu sobie nie przypominam, a  rodzice mówią, że śnieg, ba całe góry sniegu w Wielkanoc to istny ewenement:)
Nie było wyjścia, trzeba było przerobić wielnanocne zwyczaje i dostosowac je do panującej aury.
Zamiast śmigusa - dyngusa ulepiliśmy sobie bałwana, a prima - aprilis zrobiła sobie z Nas aura:)
 
Tradycyjny Wielkanocny Bałwanek:)
 
Fifka:)
 
Świąteczny spacerek
 
Patrząc na prognozy pogody w tym roku będzie mi dane od razu po zimie cieszyć sie latem, bo ... ale na razie cicho sza :)

czwartek, 14 marca 2013

Val di Fiemme

Zima w tym roku nie odpuszcza.
Już wszyscy mieli nadzieję na piękną wiosnę a tu spadł śnieg.
Zapomniałam Wam napisać o moim wyjaździe narciarskim więc - póki biało za oknem - nadrabiam zaległości.
Tydzień spędzony w cudownym Val di Fiemme był wspaniały!!!
Najeździłam się na nartach, że ho ho!
Codziennie miałam zajęcia narciarskie - rano od 9.30 do 13 i po obiedzie od 14 do 16.
Przez pierwsze dwa dni był spory mróz i trochę mgły więc nie było za fajnie - moje rączki w porównaniu do rączek dwukomorowców jednak dużo szybciej marzną....
Kupiłyśmy z mamą specjalne wkładki i super ciepłe rękawice i było dużo lepiej.
A od trzeciego dnia temperatura była już wyższa i wkońcu zaświeciło słonko i zaczęła się jazda na maxa!
Jeżdzę już naprawdę dobrze, nie straszne mi górki i nawet spróbowałam swoich sił na border crossie.
Ostatniego dnia rodzice zabrali mnie po południu na tzw. family day i jeździłam z nimi. I wcale im zbytnio nie ustępowałam, a jeździ się z nimi zupelnie inaczej niż z instruktorem bo to przecież "parapeciarze":)
Przez te dni przejechałam łącznie - wiem to na pewno, bo w Dolomitach są specjalne skipasy, które rejestrują i czas i długość zjazdów - no kto zgadnie? Łacznie przejechałam 70 (słownie: siedemdziesiąt) kilometrów tras, w tym ostaniego dnia aż 18 kilometrów!!! strasznie jestem z siebie dumna! Co prawda nie jest to jeszcze tyle co rodzice, bo oni przejechali po prawie 200 km, ale ja miałam też na początku dnia zawsze pół godzinną rozgrzewkę no i czasami trzeba było czekać na młodsze dzieci, które tak szybko jak ja nie jeździły:)
Co ważne nigdy nie byłam bardzo zmęczona, jedynie czasami pobolewały mnie nóżki, bo wiadomo buty narciarskie do super wygodnych nie należą!
A to kilka fotek:
Narciarka

Czas na obiad!

W gondolce


Brygada RR :)


                                                           
A wieczorami razem z innymi uczestnikami wyprawy "przejmowaliśmy" hotel w posiadanie - wściekaliśmy się na całego i wygłupialiśmy ile wlezie.

Po powrocie do domu pierwsze wypowiedziane przeze mnie zdanie brzmiało: "To co kiedy jedziemy znowu na narty?":)

piątek, 8 lutego 2013

Zima cd.

A zima dalej trwa w najlepsze. Wczoraj napadało tyle śniegu, że hej! Jest ślicznie!
Jednak najpiękniejsza zima jest oczywiście w górach.
Teraz trochę się Wam pochwalę.
W tym roku juz "zaliczyłam" zimowy pobyt w górach.
Wybrałam się z Tatą na kilka dni, żeby przypomnieć sobie jak się jeździ na nartach.
Było świetnie, chociaż dał mi w kość spory mróz. Często więc robiłam sobie przerwy.
Nie przeszkodziło mi to jednak wzięcia udziału w prawdziwych zawodach i zdobycia medalu.
Strasznie się cieszę!


Te kilka dni na stoku było jednak tylko przygotowaniem przed prawdziwym wyzwaniem. Jutro rano wybieram się z z rodzicami na tydzień do przepięknego Val di Fiemme.
I ja i rodzice pod okiem doświadczonych instruktorów bedziemy mieć specjalne szkolenia: ja narciarskie, rodzice oczywiście snowboardowe.
A wieczorem przewidziano także cała masę atrakcji, w tym zajęcia taneczne:)
Może Tata się na nie skusi i w końcu nauczy tańczyć!
Mam nadzieję dobrze się bawić!
Życzcie mi połamamnia kijków!!!

wtorek, 5 lutego 2013

Wielkie żarcie

Jak już wspominałam wcześniej moją nową "miłością" jest gotowanie.
Co prawda głównie ograniczam się w tej materii do oglądania programów kulinarnych:) albo gotowania "na niby", ale czasami pomagam też mamie w prawdziwej kuchni.
Podaje jej z szafek różne potrzebne rzeczy, coś tam mieszam, nakładam do foremek i oczywiście dekoruje.
Najbardziej lubię robić słodkości, bo wiadomo, że potem można je zjeść!!!
Poniżej kilka fotek z wczorajszego wypieku babeczek.
Nie dość, że pięknie wyglądały, to jakie były pyszne.... mniam mniam ....



czwartek, 31 stycznia 2013

Kulig


Ponieważ zima w pełni - no prawie, bo w Warszawie mamy właśnie ohydną odwilż:( ale przynajmniej kalendarzowo w pełni - warto wykorzysać czas na korzystanie z jej uroków. Oczywiście jazda na sankach, robienie aniołków na śniegu, lepienie bałwana, rzucanie się snieżkami ....
Super sprawą są kuligi, w tym roku mam juz "zaliczone" dwa: jeden w Białobrzegach, a drugi odbyłam w miniony wekeend  z moją przedszkolną "paczką"; wielkie ukłony dla Hani Czarnej i jej rodziców za organizację! Było naprawdę ekstra!
Jechałam z mamą na tzw. ostatnich sankach, co jak pewnie wiecie nie jest łatwą sztuką! I tylko raz zsunęłyśmy się z sanek, ale tylko dlatego, że tata Hani ruszył szybko, a my sie zgapiłyśmy:)
Nic nam się oczywiście nie stało i było kupa śmiechu:)



A to nasz cały kulig, tym razem mama siedzi z Leonem na pierwszysch sankach, a ja z Tatą na ostatnich.


Nie zabrakło też super zabaw na śniegu:


A na koniec zziębnięci skorzystaliśmy z zaproszenia mamy Hani i zajadaliśmy ze smakiem przepyszny rosołek:


Bardzo naprawdę super!
Martwi mnie tylko, że po wakacjach pewnie nie będziemy już wszyscy razem :(
Jedne dzieci wybiorą zerówkę, inne pierwszą klasę, a i rodzice myślą o posłaniu nas do różnych szkół.
Szkoda, że nie możemy zostać w przedszkolu ...


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dzień Babci i Dzień Dziadka


Moi Drodzy Dziadkowie,
Życzę Wam WSZYSTKIEGO Co NAJLEPSZE!
I oczywiście pociechy z wnuków, a przede wszystkim ślicznych;) wnuczek!!!

pozdrawiam
Hania

niedziela, 20 stycznia 2013

Dwójeczki


no cóż może to nie jest moje najkorzystniejsze zdjęcie, ale przynajmniej od razu wiadomo o co chodzi:)
najpierw wypadły jedynki, a teraz dwójki!
W sumie "pozbyłam" się już czterech mlecznych ząbków. I wygląda na to, że przez dluższy czas będę miała braki w uzębieniu, bo co prawda dwójki się wyrzynają, ale górne jedynki ruszają:)
W przyszłym tygodniu odwiedzę moją ulubioną panią dentystkę - wszystko trzeba posprawdzać, a nowe zęby polakować. Innych czynności nie przewiduje, bo mama mi suszy głowę o ich mycie, więc wszystkie są zdrowe! Ale z wydzielaniem słodyczy to chyba troche przesadza....

wtorek, 8 stycznia 2013

Barszczyk

- "Mamo, a wiesz, że dzisiaj Pola zwymiotowała całą zupę? i w dodatku nie tylko na siebie, ale też na Antka!"
Przestraszona matka pełna obaw i jak najgorszych skojarzeń tym bardziej, że dziecko dopiero co wróciło do przedszkola po 10 dniowej kuracji antybiotykowej dopytuje się z trwogą o szczegóły.
- "Haniu, ale jak to? Coś sie stało? Źle się poczuła?"
- "Nie nic się nie stało. Pola po prostu bardzo lubi buraczkową zupę i za szybko ją zjadła, że aż zwymiotowała. Najgorsze w tym wszystkim jest wiesz co?"
- "No pewnie to, że z Antkiem musieli się przebierać i myć."
- "No to też. Ale tak naprawdę najgorsze jest to, że wraz z zupą Pola zwymiotowała wszystkie czerwone krwinki!!!"

Od mamy: duży plus dla Hani za użycie określenia: "zwymiotowała" ....

czwartek, 15 listopada 2012

MasterChef

Wczoraj zrobiłam dla mamy imprezkę. Ale nie taką na której się tylko bawi, ale taką z jedzeniem. Oczywiście wszystko było na niby, bo mama nie pozwala mi samej panoszyć się po kuchni. Czasami tylko pomagam jej w gotowaniu - np. rozbijam jajka, wsypuje mąkę, coś mieszam.
Na pierwsze danie przygotowałam jej hot dogi z ketchupem - mówiła, że były pyszne!
Potem zaserwowałam jej sałatkę - chcecie to mogę Wam podać przepis:
1. sałata
2. pomarańcza
3. ogórek
4. i nie pamietam coś tam jeszcze było
Do picia podałam jej wodę, bo jest najzdrowsza.
Niestety zapomniałam o deserze:( ale to nic zrobię go następnym razem!

piątek, 12 października 2012

Rower

Rower. Kto umie już na nim jeździć twierdzi, że to żadna sztuka.
Właśnie, wystarczy się nauczyć jeździć!
Z pozoru wydaje sie to takie łatwe. Wsiadasz, kręcisz pedałami i jedziesz.
Jak jest w praktyce pewnie sami dobrze wiecie.
Naukę jazdy na rowerze rozpoczęłam już jakis czas temu. Początkowo jeździłam, a raczej byłam pchana:), na rowerku trzykołowym. Potem przyszedł czas na "normalny" rower tyle, że z bocznymi kółkami, aż ... przyszła kryska na Matyska:)
Jeżdżę juz na rowerze posiadającym tylko dwa, powtarzam: DWA koła!
I nie przypłaciłam tego złamaną nogą tudzież ręką, wybitym zębem, no może trochę zszarpanymi nerwami Taty:)
Idzie mi ... nieźle. Są momenty kiedy sama bez asekuracji jestem w stanie przejechać dłuższy odcinek, ale są też momenty kiedy się trochę lenię albo coś innego zaprząta mi głowę i wtedy potrzebuje pomocy - ktoś musi mnie złapać z tyłu na drążek.
Ścieżki rowerowe drżyjcie! Nadchodzę!

piątek, 5 października 2012

Kto czyta książki, żyje podwójnie

Kocham książki. Codzinnie przed zaśnięciem rodzice obowiązkowo muszą mi coś przeczytać - gdy byłam młodsza były to krótkie bajeczki, wierszyki - teraz wieczorne czytanie trwa i trwa. Sama też próbuje czytać - narazie tylko tytuły, ale przeciez resztę można sobie samemu wymyslić:)

Moimi ulubionymi książeczkami są:
1. Niekwestionowany lider klasyfikacji czyli "Przygody Koziołka Matołka"
2. Srebrny medal zdobywa seria książeczek o Basi
3. A na ostatnim stopniu podium - no nie wiem tyle jest pięknych książek - może przygody Martynki, może Mama Mu, a może Findus....

Tak czy inaczej bardzo lubię czytać!
Ponieważ książki w domu znam już prawie na pamięć - na czele z Koziołkiem Matołkiem:) - postanowiłam zapisać się do biblioteki, prawdziwej biblioteki, w której jest mnóstwo książek. Mam nadzieję je kiedyś wszystkie przeczytać.



Na swoim koncie bibliotecznym mam już trzy wypożyczone książki.
Od teraz jestem Czytelnikiem przez duże "C"!

czwartek, 20 września 2012

Rzepka

- "Mamo znasz może wierszyk o rzepce?"
- "Oczywiście, że znam! Na straganie, w dzień targowy..."
- Nie, nie ten! taki gdzie jest dużo osób i ciągną."
- "A o ten Ci chodzi! Pewnie, że go znam! A dlaczego pytasz? Coś było w przedszkolu?"
-"Tak będziemy robić przedstawienie i każde dziecko będzie kimś innym, a potem je Wam pokażemy."
-"Czy to będzie może niespodzianka?"
- "Tak mamo niespodzianka! To co przeczytasz mi ten wierszyk?"


sobota, 15 września 2012

Ecco Walkathon 2012


Muszę się Wam pochwalić: dzisiaj dzielnie przemaszerowalam całe 6 km!!! I wcale nie marudzilam!


I to nie za darmo - "wychodzone" podczas spaceru pieniążki przekazałam na zakup nowoczesnego ultrasonografu dla Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych ICZMP w Łodzi.

poniedziałek, 10 września 2012

Kraków - kontrola

Są rzeczy ważne i ważniejsze, a do tych naj naj najważniejszych niewątpliwie zalicza się tzw. sprawdzenie stanu mojego serducha u doktora Kordona w Krakowie.

Nie rozpisując się, bo wiadomo jak to wygląda, wypunktuje najważniejsze dane:
1. ekg - super
2. waga - 21,7 kg, wzrost - 117 cm, saturacja - 99%, tętno - 79
3. badania krwi - rewelacja
4. echo - funkcja dobra, niedomykalności - są, ale nie zwiększają się - dzięki Bogu!, przewężenie aorty nieistotne, zespolenia drożne.

Procedujemy jak dotychczas przy zwiększonych dawkach leków, bo urosłam i to bardzo;) I teraz będę brała acesan 1 dziennie 50 mg i enarenal 2 razy dziennie 1,25 mg.

Byłam grzeczna, nawet przy pobieraniu krwi, ale cóż się dziwić w końcu jestem już starszakiem!
W nagrodę dostałam od doktora Kordona cała masę prezentów - dziękuje bardzo raz jeszcze!

Korzystając z pieknej wrześniowej aury zdecydowaliśmy sie zostać na dłużej w Krakowie, żebym mogła zobaczyć moje rodzinne miasto nie tylko z perspektywy szpitala w Prokocimiu:) i oczywiście spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi!



Póki co żegnaj Krakowie - następna kontrola za rok! 

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Hania w Chani



poniedziałek, 21 maja 2012

Plajta

Wróżka zębuszka chyba niedługo zbankrutuje - wczoraj wypadła mi druga jedynka!
Szybko wypadają stare zęby, ale równie szybko pojawiają sie nowe - mam już jedną stałą szóstkę, jedynka też jest widoczna, a druga szóstka jest tuż tuż. W zeszłym tygodniu byłam na wizycie u pani stomatolog, która mi te nowe ząbki obejrzała, zalakowała i powiedziała, że ładnie i równiutko rosną;)